środa, 29 czerwca 2011

Impreza-spontan

Często mówi się, że spontaniczne imprezy wychodzą najlepiej. Jest w tym trochę racji, z tego prostego powodu, że co do takiej imprezy nie mamy z góry narzuconych oczekiwań. Nawet jeżeli coś "nie wypali", to nikt się tym zbytnio nie przejmuje, ponieważ nie było to wcześniej zaplanowane. Nie ma też kogo obwiniać o wszelkie niepowodzenia, bo nikt z obecnych nie był organizatorem. Wówczas szybko nietrafiony pomysł zastępuje się alternatywą i zabawa trwa dalej.
Tego typu imprezy mają swój szczególny klimat, ponieważ nigdy do końca nie wiemy co się wydarzy, gdzie i jakich ludzi poznamy. Kobiety mają tu jednak nie lada dylemat, bo zupełnie nie wiedzą, jak się ubrać na taką "nieprzewidywalną" okoliczność, a jak nawet my faceci wiemy, jest to dla nich zawsze problem na olbrzymią skalę. [Z tego miejsca pozdrawiam wszystkie Panie, bez których oczywiście imprezy nie byłyby tak udane:)]
Jedyną czynnością organizacyjną, jaką musimy się zająć, jest zebranie kilku znajomych, którzy mają chęci, ale nie mają jasno skonkretyzowanych planów na wieczór. Umawiacie się smsowo w jednym konkretnym miejscu, o konkretnej godzinie i robicie szybką burze mózgów.
Proponuję realizować każdy pomysł, wówczas stwarzacie najwięcej możliwości tego, że wydarzy się coś niespodziewanie fajnego. Jeżeli reszcie nie przypadnie do gustu pomysł ustalcie, że w jednym miejscu spędzacie co najmniej trzydzieści minut. Dajcie szansę każdemu pomysłowi. Jeżeli ktoś zaproponuje miejsce i aktywność, która podpasuje wszystkim, zostajecie na dłużej.
Taki typ imprezowania najczęściej owocuje całonocnym clubbingiem, co oczywiście nie jest złą opcją. Najlepiej jednak, gdy w czasie całego wieczoru nie będą zmieniać się jedynie miejsca, ale także cały charakter imprezy.
U mnie wyglądało to mniej więcej tak. Około godziny siedemnastej umówiliśmy się na wspólny plener z ogniskiem, kiełbaską i piwem, później okazało się, że znajomy jednego znajomego robi domówkę w hawajskim stylu, z której poszliśmy do kina, a później na clubbing. Wróciłem  do domu nad ranem wymęczony totalnie, ale poznałem tylu nowych ludzi, że na drugi dzień na Fecebooku czekało na mnie siedemnaście nowych zaproszeń do znajomych:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz